KOCHAJĄC DESZCZ…

Jednym z niewytłumaczalnych dla mnie momentów które towarzyszą mi z początkiem jesieni, jest zapach ciepłego powietrza wydobywający się  z kaloryferów, deszcz uderzający o szyby oraz specyficzny zapach października. Jest w tym coś relaksującego i sprawiającego że czuje się bardzo dobrze tu i teraz.

Jesień jest porą roku która nie zawsze sprzyja  nam kiedy borykamy się z niskim poczuciem własnej wartości czy gdy konfrontujemy się z wewnętrznymi problemami. Szarość dnia powszedniego i deszcz odpychają jakiekolwiek pozytywne emocje.  Bardzo często spotykamy się z określeniem “ale depresyjna pogoda “ gdy za oknem ponuro i pada. Takie powiedzenia przekazywane nam od małego w pewnym sensie kreuje w nas pewnego rodzaju szablon postrzegania świata. Jak szaro to depresyjnie a jak jasno to pozytywnie i radośnie.

A jakby tak postawić się takiemu postrzeganiu i odbioru świata zewnętrznego? A jakby tak pokochać ten przysłowiowy deszcz?

Przez wiele lat uczyłam się tego kim jestem i co tak naprawde chcę odbierć jako świat w którym żyje a nie który jest mi przedstawiany. Zdiagnozowanie Lipoedema było jedną z tych informacji którą chciano ( poprzez zdjęcia, historie innych kobiet, niewiedzę i pogardę społeczeństwa) wrzucić do kociołka  “depresyjny świat chaosu”, który miałby utrzymywać wizję niesprawiedliwego życia jakie muszę zaakceptować.

Tylko że świat tak naprawdę nie jest ani dobry ani zły. Oczywiście , na świecie dzieją się okropne rzeczy które łamią serca. Dla równowagi spotykamy się z sytuacjami które te same serca radują i uspokajają.

Bo jaki jest ten świat zależy tylko i wyłącznie jak to my go postrzegamy. Nie ma dużych czy małych problemów a jedynie emocje jakie wkładamy w dane sytuacje, i to od nas zależy jak długo w tych emocjach pozostajemy.

To my wybieramy na czym tak naprawdę skupiamy naszą uwagę. Co czytamy, słuchamy , oglądamy , w jakim towarzystwie oraz informacjach się obracamy.

Zdrowie psychiczne każdego człowieka jest tak samo ważne jaki i zdrowie fizyczne. I wbrew pozorom jest bardzo do siebie podobne. Nikt za nas nie wypracuje mięśni brzucha, gibkiego ciała czy silnych mięśni nóg- tak samo nikt za nas nie uspokoi naszych myśli, emocji, skupienia oraz odbierania bodźców ze świata zewnętrznego.


Regularne ćwiczenia , sposobu myślenia zmieniają percepcję z jaką postrzegamy świat.  Jak nasza wola jest w stanie zmienić odczuwanie świata i wydarzeń jakie mają miejsce wokół nas.

Weźmy na przykład naszą jesienną pogodę. Deszcz,wiatr, mgły i jeszcze więcej deszczu. Pomału nauczyłam się kochać te londyńskie pochmurne i deszczowe dni i czerpać z nich jak najwięcej. Gdy za oknem czai się mrok, deszcz coraz bardziej zaczyna nabierać na sile, zapalam świeczki albo małe lampki na parapecie, podgrzewamy wodę i napełniamy nią mój termofor, lekko uchylam okno by wsłuchać się w deszcz. Otulam się kocem, popijam herbatkę z imbirem i oddaję się książce.  Z ponurej, zimnej, depresyjnej pogody tworzę świat ciepła, ukojenia i relaksu. Wykorzystuje to co dobre w sytuacji na którą nie mam wpływu.

W pozytywnym podejściem do każdego dnia, nie chodzi o to by stać się naiwnym czy oderwanym od rzeczywistości. Nie chodzi o to by się nie smucić czy złościć. Jesteśmy ludźmi i kierują nami emocje. Lęk, strach są nam potrzebne  by  utrzymać kontrolę oraz być wyczulonym na niebezpieczeństwo. Chodzi o to by móc tymi emocjami zarządzać. By nie trwały zbyt długo i destrukcyjnie.

Uczmy się odbierać świat z jego lepszej perspektywy.  Uczmy się nie przejmować sytuacjami których nie możemy zmienić, na które nie mamy wpływu. Pozwólmy sobie wyciągać to co najlepsze z każdego dnia i być wdzięcznym za każdy drobiazg oraz porażkę która nie jest po to by udowodnić nam że jestesmy beznadziejni, ale po to by dać nam lekcję oraz pokazać jak jesteśmy silni.

Lipoedema nie jest łatwa do okiełznania ani też do wyleczenia. Moje podejście do tego schorzenia zmieniło się w momencie kiedy się poddałam, kiedy zauważyłam że gniew, smutek i obwinianie całego świata nie ma najmniejszego sensu. 

I to dzięki Lipoedema zaczęłam studiować, doradztwo żywieniowe, robić kursy, pisać bloga i inne pozytywne rzeczy o których wspominałam w poprzednich artykułach.

Spójrz na siebie kochana. Jesteś naprawdę wartościową istotą. Niesiesz ze sobą dobro, siłę, wytrwałość. Uczysz się swojego ciała i emocji z nim związanych.

Słuchaj go każdego dnia, a po mało uda ci się kontrolować ból, wzrost masy, kondycję skóry, swoje odczucia i możliwości.Zaczniesz akceptować siebie i akceptować świat dookoła.

Małymi pozytywnymi, pełnymi miłości do samej siebie myślami, zadbasz o swoje zdrowie psychiczne.Pomału zaakceptujesz swój stan fizyczny (z chorobą) i tym że on w niczym ci nie ujmuje.

Gdy słyszę jakieś komentarze na temat mojej figury , czy nóg. Odwracam się i z uśmiechem mówię “wiem”. Wiem że moje nogi są grubę, posiniaczone, i nie mieszczą się w niektóre spodnie, dlatego hejt w ogóle mnie nie rusza. Bo wiem że jestem kimś więcej niż swoimi nogami czy figurą. Oczywiście dbam o siebie, i chcę dla siebie jak najlepiej ale wiem co jest dla mnie ważne.

Pokochaj deszcz i pozwól by świat który tworzysz był najlepszym miejscem dla ciebie i twoich myśli.

Z miłością  Nutrition vs Lipoedema.




Przepiękne zdjęcie by Joana Motoc


Related Posts

WDECH… I WYDECH… 14 kwietnia 2020
SOBOTNIE SPA 10 stycznia 2019

Leave a Reply